Artykuły
Szczęśliwe królestwo Syrenki
Autor: DANIELA DŁUGOSZ PENCA.
Miło jest wracać do lat dziecinnych w których dominowało królestwo baśni Hansa Christiana Andersena.
Te kolorowe epizody baśniowe, można odkrywać także w dojrzałości lat, wybrawszy się na wycieczkę do Danii. Przedsmak tegoż kraju miałam zwiedzając wyspę Bornholm. O Duńczykach mówi się, że są pogodni, szczęśliwi, gospodarni i wolni, posiadają ciekawą historię oraz 443 wyspy; od północnej Grenlandii do półwyspu Jutlandia. Tam też przyjeżdża się różnymi środkami lokomocji, aby się bawić beztrosko w Legolandzie.
Browarnik ufundował syrenkę
O Danii można pisać w bardzo różny sposób, bo tyle w niej ciekawostek i atrakcji, ale na wycieczce zorganizowanej zwiedza się to co w Kopenhadze najciekawsze. Mnie zauroczyła Mała Syrenka z baśni Andersena. Dotarłam więc na nadbrzeża i szukałam tej z wyobraźni, pięknej jak na folderach. Okazało się wkrótce, że jest to niewielka rzeźba z brązu, ustawiona na dużym głazie w płytkiej wodzie. Można do niej dojść, zrobić zdjęcia, co też zwykle czynią turyści. Małą Syrenkę ufundował zauroczony baśnią właściciel browaru Carlsberg w 1913 r. Z czasem stała się wizytówką tego kraju, bo jest urokliwa. Z opowiadań przewodnika wynikało, że co jakiś czas kradli ją "wielbiciele", ale miasto robiło kolejne odlewy i wciąż jest na swoim miejscu.
Nocą czyta baśnie
Zachwyciła mnie też ogromna fontanna Gefion stojąca po drugiej stronie promenady, która przedstawia mityczną boginię celtycką Gefion orzącą Zelandię czterema synami zaklętymi w byki. Łączy się to z legendą, która posłużyła artystom w ukazaniu powstania Kopenhagi na tej wyspie. Kolejnym symbolem tego miasta jest niezwykły park rozrywki Tivoli - zwłaszcza wieczorem, gdy wszystko świeci, porusza się, wiruje, diabelskie młyny, muzyka, zapachy wszelakie, to działa na wszystkie zmysły - istne szaleństwo!
W dzień Kopenhaga jest raczej dostojna, a ponieważ często padają deszcze wręcz wykąpana. Stare i nowe domy jakoś się komponują z kościołami, gmachami muzeów i urzędów, a wszystko to przetykane bujną zielenią. Na jednej z głównych ulic małe podwyższenie - siedzi tam sobie w fotelu pan Andersen i pozuje do zdjęć, pewno nocą przy księżycu czyta baśnie. O godz. 12.00, kto żyw przybywa na duży plac pod pałac królewski Amelienborg, aby zobaczyć uroczystą zmianę warty, a potem zrobić zdjęcie z wartownikami w historycznym uniformie z wielką futrzaną czapą. Nikt tu niczego nie zabrania, wszędzie można robić zdjęcia. Czasem można zobaczyć królową czy kogoś z członków rodziny, bo dwór królewski żyje bez przesady, normalnie wychodząc do ludzi i środowiska. Dania bowiem jest najstarszą monarchią w Europie, a jej historia datowana jest na koniec IX wieku. "Złoty wiek" tego kraju przypadał na panowanie Christiana IV (1588-1648), kiedy to w całym królestwie powstawały zamki i fortece, które przetrwały do naszych czasów. Najbardziej znany jest Helsingor, gdzie żył opisywany przez Szekspira - Hamlet.
Świat z klocków
W Kopenhadze jest wiele kanałów, wąskich uliczek i czasem rozległych placów. Ludzie najczęściej przemieszczają się specjalnie malowanymi rowerami, które stoją przy ulicach i nikt ich nie kradnie. Będąc na wycieczce w Danii trudno nie widzieć miejsc z wiatrakami wytwarzającymi energię elektryczną, każda wycieczka odwiedza także Jutlandię, aby wejść na tereny Legolandu w miejscowości Billund. Jest to park rozrywki do którego wchodzi się na cały dzień za 20 dolarów. Podają że zbudowany jest z 40 milionów klocków lego. Istotnie, to dopiero jest kraj baśni nad baśniami. Nie ma tu niczego, co by nie zachwyciło i zaskoczyło. Są miniaturowe zabytki architektury światowej, pomniki, wieże, krainy, mini zoo ze zwierzętami, a wszystko z klocków. Są trasy zjazdowe np. w indiańskim kanoe, przejazdy szybkimi kolejkami, groty ze straszydłami, pałac Drakuli z maskaradami i groźnymi efektami akustycznymi. Wiele zabawek, helikoptery, zjeżdżalnie ale też bary, kawiarnie, restauracje z pysznościami. Są też mini muzea lalek, zabawek od najstarszych do obecnie modnych. Wszędzie chce się być, a więc trzeba się ustawiać w kolejkach i czekać. Przez pół dnia zaliczy się tylko niewielką część atrakcji w parku ale warto, bo zapomina się o swoim wieku, trudach podróży i cieszy się życiem.
Tylko nie balonem
Dlatego tak wiele rodzin i wycieczek tam przybywa. Nie wspomniałam jeszcze, że osobistym przeżyciem jest przemieszczanie się promem ze Świnoujścia do Malmö, stamtąd autokarami do krajów skandynawskich, a powrót z Kopenhagi do Szczecina z noclegami w kojach, ale to już osobne przeżycia, zwłaszcza przy sztormie na Bałtyku. Ale cóż wobec tego, że zwiedziłam ojczyznę znakomitego autora baśni z jego Małą Syrenką, realizując także część moich marzeń w Legolandzie. Tylko balonem jeszcze tam nie latałam.Polecamy teksty na podobny temat
Kategoria: Wędrowiec - dodatek turystyczny
Powrót do wyboru artykułu +
Komentarze