Artykuły
Mieć banana na japie
Autor: HENRYKA MŁYNARSKA.
O "higienie językowego obcowania" oraz słownictwie młodego pokolenia.
Narzekania na upadek kultury języka to temat zawsze aktualny. Szczególnie w cywilizowanych społeczeństwach modne są skargi na drożyznę, korupcję, obyczaje i język młodzieży. Profesor Zenon Klemensiewicz był pierwszym językoznawcą, który uważał, że różnego typu nadużycia językowe szkodzą zdrowiu psychicznemu społeczeństwa. Nawoływał do dbania o odpowiednią higienę w komunikacji międzyludzkiej. Nasze polskie językowe grzechy to przede wszystkim nieporadność i monotonia stylistyczna. Używamy oklepanych sloganów, natrętnych formułek i rozmaitych zapożyczeń. Wokół nas szerzy się językowa brutalność i wulgarność.
Prawdziwe jest stwierdzenie, iż jeszcze nigdy w historii polszczyzny język młodych ludzi nie był tak oddalony od języka dorosłych. Najmłodsza polszczyzna stara się w jak najkrótszej formie zawrzeć jak najwięcej treści. Dzięki nowym sposobom komunikacji (Internet, SMS) pobudzono inwencje słowotwórcze. Język gimnazjalistów to zjawisko w ciągłym ruchu, np.: coś trzeba oblukać, obczaić czy obadać; można cieszyć wafla, ale też mieć banana na japie; uczniowi brakuje kasy czy hajcu albo floty. Starsi nie nadążają za tą rewolucją młodych, czyli nie kumają albo nie czają bazy. Wtedy młody robi jazdę, wiochę lub oborę. Najbardziej oldskulowy osobnik staje się lamusem, gdy nie wie, co znaczą określenia: thx, spox, naraska, dziara. Do przestarzałych należą słowa impra, dziękuweczka, za to pojawiają się Pitbule (bójki), małpi gaj (dyskoteka) czy spędy (autobusy szkolne). Uczeń skarży się przed pedagogiem, że agresyw mu się włączył, dlatego pobił kolegę albo na lekcji narzeka na deprechę poweekendową.
Zanika sztuka pisania listów, zastąpiona klikaniem na komórce, emocje gimnazjaliści wyrażają przez emotikony, czyli smutne bądź uśmiechnięte buźki, bo to przecież taka oszczędność czasu!
Zdaniem profesora Miodka "Trzeba docenić młodzież za inwencję twórczą, która jest wzbogacaniem języka [...] niech młodzi używają swojego języka, ale w sytuacjach koleżeńskich, a starzy niech się nie zgrywają".
Zainteresowanym gimnazjalną polszczyzną polecam "Grubo. Totalny słownik najmłodszej polszczyzny" Bartka Chacińskiego, który może być kluczem do młodzieżowego slangu.Powrót do wyboru artykułu +
Komentarze