Artykuły
Omnia vincit AMOR
Autor: HENRYKA MŁYNARSKA.
Wszystko zwycięża miłość... Ta wergiliuszowa mądrość jest ponadczasowa. Bez względu na wiek miłość wpisana jest w życie człowieka. Dziecinne czubienie, młodzieńcze zaloty, miłosne wybory... zawsze towarzyszą nam i trudno jest je ominąć. Okres karnawałowy, czas zabaw i uciech zapustnych sprzyja amorowi.
Już za czasów króla Augusta III Sasa modne były zabawy zwane redutami. Organizowano je w okresie od Nowego Roku do tzw. Wstępnej Środy. Dwa razy w tygodniu stan szlachecki i nie tylko, hulał do białego rana. Młodym nie godziło się wchodzić na salę balową z bronią lub bez maski zwanej "larwą". Na parkiecie tańczyło około 50 par, starsze panie uważnie się im przyglądały, sędziwi panowie obok dużej sali grywali w karty. Inną formą rozrywki były kuligi. W tygodniu zapustnym szlachta zapraszała kilka rodzin na sannę. Zabierano ze sobą i czeladź służącą, która usługiwała państwu przy poczęstunkach. Zajeżdżano do sąsiadów i tam ucztowano tak długo, aż spiżarnia i piwniczka z trunkami pustoszały. Spod karczmy porywano skrzypka, który wesoło rozbawiał podchmielonych uczestników białego szaleństwa. Bywały też kuligi, na które obowiązkowo trzeba było się przebierać, np. za Żyda, Cygana czy wiejską kobietę.
Współczesne kuligi są może skromniejsze, bale zamieniono na dyskotekowe szaleństwa. Wyznania miłosne nie zawsze są tak romantyczne jak dawniej. Zanim zakochany młody człowiek wyznał, że "kocha", długo się z tym ukrywał i przy pomocy różnych znaków starał się wyrazić swoje uczucia. Były nimi: mowa kwiatów (róża - miłość, dziewanna - jakie masz zamiary, dzwonek - smutek, dalia - niestałość), mowa kolorów ( żółty - zazdrość, biały - niewinność, niebieski - wierność, zielony - nadzieja). Kiedy brakowało odwagi na randkach to listy lub prezenty wyręczały nieśmiałego. Pomocne też były karty zwane "Flirtem", które i dzisiaj można zakupić w księgarni. Ale czy komuś są jeszcze potrzebne? Walentynkowe święto zaopatruje młodych w przeróżne wymyślne gadżety i kartki. Młodzież z pewnością nie zna tajemnicy kartek pocztowych, bo przecież zanika tradycja pisania listów. Zastąpiła ją poczta e-mailowa i telefoniczne sms-y. Maszyna "mówi" to, co kiedyś z taką estymą wyznawano. Z sentymentem biorę do ręki czarno-białą kartkę z początku XX wieku, która obrazuje mowę znaczków pocztowych. Szczęśliwa zakochana czy szczęśliwy zakochany, zanim otworzył kopertę już wiedział, że... omnia vincit Amor.Powrót do wyboru artykułu +
Komentarze