Artykuły
Tragedia na pogrzebie
Autor: STANISŁAW STADNICKI.
Mieszkańcy Racławic Śląskich są wstrząśnięci tragedią, jaka rozegrała się w
ubiegły wtorek. W czasie pogrzebu tragicznie zmarłego ojca, zmarła jego 29-letnia córka.
To było, jak z najczarniejszego snu. W ciągu kilku dni, w tragicznych okolicznościach zmarło dwóch członków jednej rodziny. Relacje świadków opisują tamte nieszczęśliwe chwile.
Wszystko zaczęło się w piątek, 1 lutego. Ponad 60-letni mieszkaniec ulicy Kopernika został poproszony o usunięcie z pobocza ulicy Kolejowej pozostawionego przez niego sprzętu rolniczego. Kiedy ów mieszkaniec próbował odsunąć sprzęt zasłabł, odszedł na kilka metrów, po czym upadł na jezdnię. Chwilę potem już nie żył.
Pogrzeb odbywał się 5 lutego w racławickim kościele parafialnym. Po zakończonym nabożeństwie kondukt pogrzebowy wyruszył spod kościoła w kierunku oddalonego o około 100 metrów, położonego na wzgórzu cmentarza. Przy wyjściu z kościoła 29-letnia córka zmarłego poczuła się źle. Kilka osób próbowało przytrzymać mdlejącą kobietę. Osoby udające się na cmentarz uznały, że córka zmarłego chwilowo zasłabła. Wierząc, że szybko wróci do zdrowia niemal wszyscy uczestnicy pogrzebu udali się na cmentarz.
W tym czasie pod kościołem rozgrywała się dramatyczna scena. Młodej kobiety za nic nie dało się ocucić. Szybko wezwano pomoc z pobliskiego ośrodka zdrowia. Na miejscu zjawiły się aż dwie karetki. Było jednak za późno. Miejscowy proboszcz, który wrócił z cmentarza zdołał umierającej kobiecie udzielić tylko ostatniego namaszczenia.
Po kilkunastu minutach rodzina zmarłego, jak i wszyscy zgromadzeni na cmentarzu wrócili w pobliże kościoła. Nie zdołali pogodzić się ze śmiercią ojca, a już musieli zmierzyć się z tragiczną informacją o śmierci jego córki. To był cios dla wszystkich. Ludzie nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Po miejscowości krążyły szczątkowe informacje o wypadku. Ci, którzy nie byli obecni na pogrzebie słysząc o tym, co się stało nie mogli ustać. Wielu nie mogło uwierzyć w usłyszane słowa.
Wszyscy zgodnie podkreślają, że ta bolesna i wstrząsająca tragedia na długo zapadanie w pamięci mieszkańców Racławic Śląskich. Przed wyjściem z kościoła, w środę popielcową ułożono kwiaty i zapalono znicze. Palą się one do dziś, a to już ponad tydzień od tego strasznego wydarzenia.
W tej chwili nie jest znana przyczyna śmierci kobiety. Prawdopodobnie był to zawał serca.
Powrót do wyboru artykułu +
Komentarze