Artykuły
To cud, że się tam nikt nie utopił!
Autor: STANISŁAW STADNICKI.
Przed laty Racławice Śląskie były dużym węzłem kolejowym. Wodę do wieży ciśnień na racławickim dworcu transportowano systemem pomp z oddalonej od stacji o ponad kilometr nisko położonej Osobłogi. Kiedy parowozy przestały być używane do prowadzenia ruchu kolejowego zbędny stał się także zabytkowy system pomp. Pozostawiony sam sobie z biegiem lat popadł w ruinę. Zbiorniki gromadzące i filtrujące wodę z rzeki są w fatalnym stanie. Pierwszy z nich (ten znajdujący się tuż przy samej ścieżce prowadzącej pod Wiszący Most Kolejowy, na wodospad i do rzeki) zawalił się. Jeden nieuważny ruch i ktoś znajdzie się w bajorze o głębokości ponad dwóch metrów, z którego nie ma już wyjścia. O niebezpiecznym miejscu poinformowaliśmy sołtysa miejscowości Tadeusza Wronę, co ciekawe kolejarza, którego zaprosiliśmy na rozmowę.
Zanim sołtys opowiedział o systemie pomp naszą uwagę przykuł ogromny szczur, który wydostał się z rury odprowadzającej wodę i przez kilka sekund pływał w zbiorniku.
- Pompy nie są używane od kilkudziesięciu lat, od kiedy nie ma tutaj parowozów - rozpoczyna rozmowę sołtys. Wydaje się, że woda - choć trudno nazwać to wodą - ma tutaj około 2 metry głębokości. Jeśli ktoś poślizgnie się i wpadnie to dojdzie do tragedii.
Pokazaliśmy sołtysowi odsunięty fragment płyty oraz ślady ubytków cegieł, które nie wpadły do zbiornika.
- Niestety nie brakuje złodziei. Cegły, które nie zawaliły się do wody prawdopodobnie ktoś ukradł. Nie brakowało odważnego, który zabierał się za bardzo ciężką płytę. Jak widać zdołał ją przesunąć tylko o kilka metrów.
Szkoda, że sołtys nie obiecał zająć się sprawą. Zapytany o ewentualne osoby, do których należałoby się zgłosić w tej sprawie odpowiedział:
- Bardzo ciężko będzie ustalić, kto faktycznie odpowiada za ten fragment kolejowej infrastruktury. Być może będzie tak, że osoby, do których się zwrócicie będą wzajemnie się wypierały - po tym sołtys wymienił kilka osób, do których ewentualnie należałby się zgłosić.
Chcieliśmy sprawdzić, czy w pobliżu niebezpiecznego miejsca przechodzą mieszkańcy, jako dowód, że sprawą należy zając się niezwłocznie. Okolicę obserwowaliśmy z mostu kolejowego. Nie trzeba było długo czekać. Po kilku minutach obok zbiornika przeszło 6 młodych chłopców, którzy w pobliżu - dla zabawy - łowili w rzece ryby. Chwilę później obok feralnego miejsca - na szczęście z wielką ostrożnością - przeszła zakochana para. Po paru minutach młodzi wędkarze bez rozwagi przebiegli tamtędy wracając do domów. To efekt tylko godzinnej obserwacji w roboczy dzień tygodnia. W weekend przechodzi tamtędy, w pogodny dzień do kilkudziesięciu osób.
Zbiorniki znajdują się w urokliwym miejscu Racławic i szpecą okolicę. Każdy jest w fatalnym stanie i kwestią czasu jest kiedy wszystkie będą zagrażać mieszkańcom oraz turystom. Sprawę zgłosiliśmy lokalnym kolejarzom. Liczymy także na to, że i sołtys zaangażuje się i doprowadzi do zabezpieczenia niebezpiecznego zbiornika.Powrót do wyboru artykułu +
Komentarze