Artykuły
Nie jestem panem waszych sumień
Autor: ADAM LUTOGNIEWSKI.
Żądanie od ludzi publicznych deklaracji, że nie byli agentami uważam za próbę upokorzenia. Obywatel nie może być zmuszany do tłumaczenia się, że był przyzwoity.
W numerze 11 "Tygodnika Prudnickiego" ukazało się Oświadczenie redakcji "Tygodnika Prudnickiego" oraz "Naszego Życia Głuchołaz" w którym obie redakcje "...wyrażają swój sprzeciw wobec antylustracyjnych wystąpień tzw. autorytetów moralnych sprzeciwiających się lustracji dziennikarzy".
Tyle cytat. Rozumiem psychologiczną potrzebę poszukiwania prostych i radykalnych środków które, jak się ich zwolennikom wydaje, rozwiążą radykalnie trapiące nas problemy. Lustracja idealnie nadaje się do tej roli. Wydaje się uwodzicielsko łatwa do przeprowadzenia (należy tylko upublicznić zawartość teczek) a przy tym wiele obiecuje (usuniemy wreszcie całe zło z naszego życia i zbudujemy od podstaw nowy ład).
Wyznacza zarazem wyraźną granicę między dobrem (to my) a złem (to oni, nasi przeciwnicy).
Jednak, jak wszystkie utopie, także i ta jest nieosiągalna. Próba jej realizacji przyniesie co najwyżej nowe konflikty, rany i ból. Nie wierzę, aby dało się w ten sposób zbudować coś pozytywnego.
"Polowanie na czarownice" to zajęcie, któremu ludzie oddają się z energią godną lepszej sprawy od dawien dawna, w różnych systemach i pod różnymi szerokościami geograficznymi. Taka jest zapewne ciemna strona natury ludzkiej.
Niepokój rośnie, gdy polowanie takie organizują władze państwowe.
Jestem najgłębiej przekonany, że archiwa tajnych służb należy zamknąć do czasu aż wymrą ludzie, których one dotyczą.
Z oczywistych względów nie dopuszcza się do rozlania zawartości szamba. Zadanie odpowiednich władz to utylizacja ścieków a nie chlapanie nimi wokoło i na oślep.
O ile można uogólnić na podstawie dotąd opublikowanych materiałów, werbowanie agentów SB odbywało się w znacznym stopniu przez wykorzystywanie i eksponowanie słabości i ułomności, które każdy z nas posiada. Archiwa są świadectwem upadku i błądzenia. W sposób tendencyjny pokazują tę część naszej osobowości, która w normalnych warunkach politycznych być może nigdy by się nie ujawniła.
Taka była po prostu natura systemu komunistycznego, który umiejętnie eksploatował te cechy ludzkiego charakteru..
Żyjąc w wolnym kraju i korzystając z niezasłużonej "łaski późnego urodzenia" (H. Kohl) pamiętajmy zarazem, że sami nie zostaliśmy poddani próbie. Nie sądźmy zatem dziś ludzi, którzy 20, 30 lub 40 lat temu ulegli.
W przypadku zabójstwa polskie prawo karne przewiduje przedawnienie po 25 latach. Ile czasu musi upłynąć, aby zatarciu uległ grzech (bo nie było to i nie jest w rozumieniu prawa przestępstwo) donosicielstwa?
Wydaje się, że jest to raczej pole do działania dla spowiednika a nie urzędu państwowego.
Prawie 450 lat temu król Zygmunt August powiedział pamiętne słowa: "Nie jestem panem waszych sumień". Niestety, nadal są one aktualne.
Wracając do wspomnianego wyżej "Oświadczenia": Uważam, że jeśli czytelnicy, widzowie i słuchacze chcą "...wiedzieć, czy osoby przedstawiające się jako autorytety moralne nie były w przeszłości uwikłane we wspieranie systemu komunistycznego" to mogą oni i powinni to uczynić kierując się własna inteligencją, zmysłem obserwacji i rozeznaniem oraz zdrowym rozsądkiem a niekoniecznie materiałami zgromadzonymi przez policję polityczną.
Żądanie od ludzi publicznych deklaracji, że nie byli agentami uważam za próbę upokorzenia. Obywatel nie może być zmuszany do tłumaczenia się, że był przyzwoity.
Na koniec kwestia czysto techniczna. Państwo już obecnie zarządza kolejami, służbą zdrowia, oświatą, drogami, policją, administracją itd., itd. Jak sobie z tym radzi - każdy widzi na co dzień. Skąd zatem bierze się wiara, że poradzi sobie z lustracją? Powrót do wyboru artykułu +
Komentarze