Autor: Andrzej Dereń.
Publikacja: Czwartek, 15 - Wrzesień 2016r. , godz.: 18:31
Ubiegłoroczna konferencja naukowa w związku z 760. rocznicą powstania Prudnika i książka stanowiąca zbiór przedstawionych tam referatów (w rozbudowanej i częściowo poprawionej formie), to kolejny, duży krok w dziedzinie poznania dziejów średniowiecznego Prudnika. W piątek 16 września, o godz. 18.00 w Prudnickim Ośrodku Kultury odbędzie się promocja publikacji pod red. dr. Wojciecha Dominiaka pt.: „Prudnik w średniowieczu. Studia nad początkami miasta”.
Prudnik nie jest rozpieszczany przez naukowców, a miasto zwykle jest tylko pobocznym obiektem zainteresowania przy okazji opisywania szerszego obszaru tematycznego. Dlatego właśnie takie konferencje i stanowiące ich rozwinięcie publikacje, są potrzebne.
Z perspektywy zaledwie pobieżnego obejrzenia zbioru dziesięciu artykułów (książka dotarła z drukarni dzisiaj) trudno o obiektywną i pełną recenzję. Można jedynie zwrócić uwagę na ciekawostki dostrzeżone w tekście. Badaczy dziejów lokalnych, często ograniczających się tylko do jeden wsi, powinien zainteresować tekst prof. Idzi Panica, który na podstawie dawnych dokumentów i nazw, próbuje określić genezę poszczególnych miejscowości w okolicach Prudnika, łącznie z samym miastem. To właśnie prof. Panic podkreśla dominującą w średniowieczu rolę Głogówka na obszarze, który dziś określamy mianem ziemi prudnickiej.
Prof. Małgorzata Chorowska i Edward Drużyłowski, kolejni autorzy, powracają do tematu pierwszego etapu wykopalisk na terenie zamku w Prudniku (kiedy będzie ciąg dalszy?) i rewolucyjnej wręcz wiedzy, jaką udało się zdobyć przy tej okazji. Wystarczy wspomnieć, że odtworzono w części przebieg dawnych murów oraz zdobyto bogaty zbiór artefaktów. Chorowska i Drużyłowski stwierdzają, że znalezione na terenie zamkowym zwęglone okruchy drewna (w odpowiedniej warstwie kulturowej) „mogą świadczyć, że pierwotnie w tym miejscu znajdował się gródek, który spłonął”. Z tą wersją początków Prudnika polemizuje dr Wojciech Dominiak, którego zdaniem miasto powstało na „surowym korzeniu”. Być może gródek (lub osada) istniał periodycznie i gdy pojawił się tu Wok z Rosenberga, tereny te były opuszczone. Warto dodać, że zebrany w trakcie krótkich, ale intensywnych, badań archeologicznych materiał badawczy, sam w sobie jest podstawą do dokładnej analizy historycznej w oparciu o wiedzę wyspecjalizowanych naukowców. Zbiory czekają…
Dr Marek L. Wójcik w swoim artykule postawił tezę o rodzinnych związkach Rosenbergów i panów z Szybowic, którzy w nieudokumentowany źródłowo sposób weszli w posiadanie Prudnika z okręgiem. Dzięki tej analizie łatwo wyjaśnić, dlaczego wśród Schnellewaldów pojawiła się osoba o osobliwym na Śląsku imieniu – Wok, jednoznacznie kojarząca się nam z Rosenbergami.
Miłośnikom prozy Andrzeja Sapkowskiego na pewno przypadnie do gustu tekst dr. Norberta Miki, który próbuje rozpracować dzieje ziemi prudnickiej w kontekście najazdu husytów. Według jego ustaleń Prudnik został zdobyty i zniszczony przez „bożych wojowników” między 15 a 19 marca 1428 r. Znaną już wcześniej informacją jest to, że mieszczanie Prudnika, Głogówka, Strzeleczek i Głogówka – na wezwanie swojego pana ks. Bolka V – stawili się w tym ostatnim mieście, chcąc stawić odpór najeźdźcom. Sztuka ta jednak nie udała im się i dostali się do niewoli. Bynajmniej nie świadczy to o słabości miejscowych sił. Wroga armia była co najmniej kilkukrotnie większa, Głogówek nie był specjalnie ufortyfikowanym miastem, a sami mieszczanie niewiele mieli wspólnego z wojaczką, a bardziej pospolitym ruszeniem. Owa akcja wojenna, to jedno z pierwszych wspólnych działań mieszkańców ziemi prudnickiej, która w XV w. nie funkcjonowała jeszcze w granicach późniejszego powiatu. O tym, że wśród naukowców nie zawsze jest zgoda, świadczy kolejny tekst, tym razem dr Anny Grabowskiej, która skłania się ku twierdzeniu, że Prudnik, dzięki prohusyckiej postawie Bolka V, uchronił się jednak przed zniszczeniem.
Zaproszeniem do badań źródłowych jest artykuł Marii Osika, która pod kątem Prudnika przewertowała zbiory Archiwum Państwowego w Opolu. Autorka zapewnia, że materiałów tych jest bardzo dużo (tu dostrzegliśmy niewielką nieścisłość, ponieważ autorka wspominając o aktach „Victorii” i „Capitolu”, pisze że chodzi o teatry, a w rzeczywistości były to prudnickie kina; funkcję teatrów pełniły duże sceny w większych restauracjach). Przeglądu zasobów Archiwum Państwowego, ale już we Wrocławiu, dokonał dr Roman Stelmach, który już podczas konferencji zwrócił uwagę na dokumenty dotyczące sporu między kolegiatą w Otmuchowie, a Prudnikiem (i nie tylko), którą dziś powszechnie kojarzymy z hasłem „klątwy rzuconej na miasto”. W stolicy Dolnego Śląska mamy bogaty zbiór materiałów w tej sprawie. Ekskomunikę nie nałożono jedynie na radę miejską, ale na przykład bezpośrednio na chłopów z poszczególnych wsi i miast (Stelmach wymienia Prudnik, Rudziczkę i Szybowice). Czy ekskomunikę zniesiono? Najprawdopodobniej tak, jednak dr Stelmach nie wspomina o konkretnym dokumencie na ten temat.
Publikację wzbogaca ilustrowany aneks. Książka obowiązkowo powinna znaleźć się w zbiorach każdego miłośnika dziejów ziemi prudnickiej.
Burmistrz Prudnika, dyrektor Muzeum Ziemi Prudnickiej oraz kierownik Oddziału Terenowego NID w Opolu zapraszają na promocję książki pod redakcją dr. Wojciecha Dominiaka PRUDNIK W ŚREDNIOWIECZU STUDIA NAD POCZĄTKAMI MIASTA.
Piątek 16 września, godz. 18:00, Willa Hermana Fränkla (Prudnicki Ośrodek Kultury) przy ul. Kościuszki 1A w Prudniku
Publikacja została dofinansowana za środków Narodowego Instytutu Dziedzictwa w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2016 r. pod hasłem "Gdzie duch spotyka się z przestrzenią - świątynie, arcydzieła, pomniki". Książka nie jest przeznaczona do sprzedaży.