Artykuły
Zagarnięto już około 85 tysięcy,
kolejna pracownica na bruk!
Autor: DAMIAN WICHER.
Publikacja: Środa, 16 - Lipiec 2014r. , godz.: 16:00
Już nie jedna, a dwie pracownice prudnickiego starostwa są podejrzewane o malwersacje finansowe. Po Danucie Ch. zdemaskowana została równie doświadczona, z podobnym stażem pracy Stanisława J.
W kwietniu tego roku w wyniku wewnętrznej kontroli ujawniono, że z budżetu powiatu na prywatne konta bezprawnie przelewane były środki z tytułu wypłat wynagrodzeń fikcyjnych pracowników szkół oraz nagród jubileuszowych na nazwiska faktycznie zatrudnionych w nich osób. O proceder ten od razu zaczęto podejrzewać Danutę Ch. z referatu zajmującego się obsługą placówek oświatowych. Pięćdziesięciokilkulatka przyznała się do zagarnięcia części gotówki, tłumacząc się trudną sytuacją materialną i problemami w domu. Prawdopodobnie miała wspólników, między innymi w osobach sprzątaczek. Początkowo była mowa o 4 tysiącach złotych. Później niedobór w kasie urósł do kwoty 10, a następnie 20 tys. zł.
- Dziś to już jest około 70 tysięcy złotych, a kontrola dokumentów wciąż trwa - zdradza naszej gazecie starosta Radosław Roszkowski. - Pierwsze przestępcze działania ze strony tej pani mogły mieć miejsce w 2010 roku, z tym że to było jeszcze za czasów jej pracy w szkole (I LO - red.)
Ch. została natychmiast zwolniona dyscyplinarnie. Identyczne konsekwencje czekają Stanisławę J., jej koleżankę po fachu z tego samego referatu.
- W tym przypadku mamy do czynienia z wyprowadzaniem pieniędzy z funduszu świadczeń socjalnych w Zespole Szkół Rolniczych, w którym ta pani pracowała przed utworzeniem referatu w starostwie.
J. wypłaciła sobie co najmniej 14,5 tys. zł jako pożyczki mieszkaniowe dla osób, które o nie nawet nie wnioskowały. Kobieta zwróciła większą część pieniędzy jeszcze przed ujawnieniem jej lewej działalności.
- Zawiadomiliśmy już prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - kontynuuje starosta Roszkowski. - Pracownica ta obecnie przebywa na urlopie, zostały zmienione zamki w jej gabinecie. Przygotowywane jest dla niej zwolnienie dyscyplinarne. W rozmowie z nami Stanisława J. stwierdziła, że działała pod wpływem szantażu i nacisków Danuty Ch. To dla niej miała przeprowadzać te operacje i jej przekazywać wyprowadzane pieniądze.
Władze powiatu będą również żądać wyjaśnień od dyrektora Zespołu Szkół Rolniczych, który jak każdy szef placówki oświatowej (i nie tylko) jest dysponentem funduszu socjalnego i powinien mieć na nad nim kontrolę. Nam ze Sławomirem Hajdeckim, który niedawno wygrał konkurs na kolejną kadencję, niestety nie udało się skontaktować. Jest na urlopie. Nieuchwytna była także Alicja Płóciennik, nadal pełniąca funkcję kierownika referatu, z którego wyleciały już 2 jej podwładne.
- Nie wyobrażam sobie, aby obeszło się bez konsekwencji wobec pani kierownik. Czy straci stanowisko? Takich analiz jeszcze w ramach zarządu żeśmy nie robili. Wstrzymujemy się z decyzją do czasu wydania przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Opolu obiektywnego protokołu pokontrolnego, który powinien winę ewentualnych słabości nadzoru nad tym tematem dokładnie sprecyzować - zapowiada starosta.
Radosław Roszkowski żywi nadzieję, że pozostali pracownicy feralnego referatu są "czyści".
- Mam takie przekonanie, chociaż dzisiaj to już sam siebie nie jestem pewny. To przekracza mój poziom percepcji. Dla mnie każdy taki przypadek wywołuje szok. Widujemy się często, patrzymy sobie w oczy, mówimy sobie dzień dobry, wydaje się, że jesteśmy wobec siebie lojalni i uczciwy. Niestety, nie do końca tak jest. Nie pojmuję, że ludzie potrafią być tacy naiwni, przecież to musiało prędzej czy później wyjść na jaw.
Postępowanie w sprawie malwersacji finansowych w starostwie i podległych mu szkołach prowadzi Prokuratura Rejonowa w Prudniku. Powrót do wyboru artykułu +
Komentarze