Prudnik jest trendy... bo ma trampki na drzewie
ANDRZEJ DEREŃ
Trampki na drzewie, które nasz czytelnik sfotografował w prudnickim parku to shoefiti, rodzaj street art, polegającego na wieszaniu butów w niezwykłych miejscach.
Okazuje się, że trampki na drzewie mogą nieść o wiele głębszą treść niż nam się wydaje. Na interesujący temat naprowadził nas Piotr Badura – redaktor naczelny opolskiej „Beczki”. Otóż wieszanie butów na wysokości jest swego rodzaju ruchem, improwizacją na pograniczu młodzieżowej zabawy, ocierającej się o sztukę ulicy. Ma nawet swoją nazwę – shoefiti. Spopularyzowane za Zachodzie trafiło w końcu do Polski. W Internecie bez trudu znajdziemy strony poświęcone shoefiti. „Trampki, kapcie, mokasyny. Co robią buty na drutach? – czytamy w piśmie „Aktivist”. - Ich istnienie tłumaczone jest na wiele sposobów – mówi się, że oznaczają miejsca spotkań dealerów narkotyków, okolicę w której zginął członek gangu albo miejsca w których młode dziewczęta traciły cnotę. Tak naprawdę chodzi jednak o to, żeby było zabawnie. Trudno doszukać się w shoefit głębszej ideologii ale zawsze można próbować.” (http://shoefiti.blogsome.com).
Z prezentowanych na fotografiach „dzieł” wynika, że „sztuką” (street art) jest powieszenie butów w miejscu reprezentacyjnym i raczej wysoko, a to nie jest proste zadanie.
„Chodzi o zaskoczenie przechodnia i rozśmieszenie go. Shoefiti istnieje od dawna i u nas i na świecie i niezależnie od motywu jego efekt jest ten sam - tworzy się absurdalną sytuację i przyciąga uwagę przechodnia. Jeśli na 10 osób, które widzą but na kablu, jedna lub dwie zaśmieją się, zdziwią, albo zaczną snuć domysły co do tego, co się mogło wydarzyć, to można powiedzieć, że shoefiti przyniosło skutek – tłumaczy Wimmy.” To kolejny cytat ze wspomnianej strony.
Nam, jako starym zgredom po trzydziestce, taka „zabawa” na dłuższą metę nie wydaje się zbyt mądra, bo but wiszący na drucie to nic innego jak śmieć. Może jednak taki but zainspirować do porządków? W Stanach Zjednoczonych jest artysta, który wykonuje niecodzienne graffiti. Za pomocą środków czyszczących tworzy on na brudnych elewacja budynków i na murach dzieła sztuki, przypominające graffiti. Zabawa jest przednia, bo tak naprawdę nic nie maluje, a tylko czyści. Jego rysunki często inspirują właścicieli nieruchomości do ich oczyszczenia w całości. Taki twórca miałby w Prudniku szerokie pole do popisu.
Komentarze użytkowników
DODAJ KOMENTARZ
Mnie przechodzi ochota na obiad po spacerze po Prudniku. Przesadzam, ale niektóre chodniki w naszym mieście wyglądają po prostu ohydnie.
Napisał(a): zonk, 2010-03-22 13:44:53
Łysokudłaty wiedział co mówi. Redaktor w przyszłości dwa razy się zastanowi niczym zmarnuje obiad wielu rodzinom.
Napisał(a): Jarosz., 2010-03-21 00:55:34
Łyskokudłaty, a to ty jesteś ten brudas, który swój spacer po mieście oznacza kupami? Sorry, ale śmierdzi za tobą.
Napisał(a): free city, 2010-03-18 20:34:10
A ja myślę że ten upaprany po nadgarstki /R/edaktor, tropem nawozu mojego psa poszukuje idealnego rozwiązania ,,czy mieć albo czy mieć,,
Napisał(a): Łysokudłaty., 2010-03-17 22:21:23
Pomysłowe zjawisko, choć należy je robić z klasą, czyli w taki sposób żeby rzeczywiście intrygowało, a nie było tylko śmieciem wiszącym na drucie.
Napisał(a): AS, 2010-03-15 13:37:48
Prudnik jeszcze w jednej dziedzinie jest trendy a mianowicie posiada redaktora Tygodnika Prudnickiego o niesamowitym wręcz zmyśle estetycznym w pokazywaniu dzieciaczków czytelnikom tej gazety.
Napisał(a): Beata., 2010-03-15 12:15:31
W Opolu na latarni przy rampach za lidlem
Napisał(a): dfsd, 2010-03-11 14:20:12