Atom   RSS

        


Rozmowa, wywiad | Samorządy, urzędy  
Nigdy w życiu bez ustaleń

MAREK KARP

Taką deklarację składa gospodarz gminy zaraz na początku rozmowy, ze zdenerwowaniem odnosząc się do informacji w mediach wojewódzkich i lokalnych.


- Co Pana w tych mediach tak zdenerwowało?
- Informacje dotyczące Lubrzy, czy nawet mojej pracy, które nie wiadomo skąd się wzięły i na jakiej podstawie zostały sformułowane, skoro nikt nas – zainteresowanych nie pytał, niczego z nami nie ustalał, nie sprawdzał…

- Muszę przyznać, że mam swój – niewielki zaznaczam – udział w tym obrazie informacji, pisząc o pracy komisji stałych Rady Gminy „w których uczestniczą funkcyjni urzędnicy i czasem wójt”.
- No właśnie! Czemu „czasem”, skoro na przestrzeni trzech lat pracy uczestniczę w komisjach zawsze, choć wójt nie ma takiego obowiązku. Jestem jednak zapraszany, a uważam, że właśnie tam autentycznie dyskutowane są wszystkie najważniejsze problemy gminy zanim w projektach uchwał trafią na sesję. Często przekładam różne inne obowiązki, a nawet urlopy, aby dostosować się do terminów komisji.

- A jak się Panu podobała radiowa audycja o Lubrzy?
- Nie słyszałem, bo uczestniczyłem w „przesłuchaniach”, ale już w trakcie audycji i również po niej dzwonili ludzie i wręcz z oburzeniem pytali czy gmina składa się tylko z Lubrzy i Trzebiny, bo o innych wioskach ani słowa. A jeżeli już używa się określenia „mała ojczyzna”, to naszą „małą ojczyzną” jest cała gmina z wszystkimi wioskami. Niemożność powiedzenia tego co najważniejsze, urywane rozmowy, jakieś dziwne komentarze i nieprecyzyjne informacje stworzyły niestety niespójny, niepełny i po części nieprawdziwy obraz gminy.

- Jaki więc jest prawdziwy obraz gminy, przyjmując może miniony rok?
- Wszystko co było zaplanowane zostało wykonane, tyle tylko że przewidywany „rok inwestycji” – nie z naszej winy, ale z powodu przeciągających się procedur przesunął się o rok z 2009 na 2010. Ale wszystkie przygotowywane inwestycje są aktualne. Trochę dzięki tym przesunięciom w ubiegłym roku udało się wyjątkowo dużą kwotę – 1,6 miliona złotych przeznaczyć na realizację bieżących zadań własnych. Bardzo wiele ważnych spraw udało się załatwić w gminie, żeby przytoczyć tylko kilka przykładów, to dokończone remonty placówek kultury z zapleczem i wyposażeniem m.in. w Skrzypcu i Trzebinie, to boisko i kort tenisowy w Słokowie, w szkołach i przedszkolach wymiana okien, remont dachów i place zabaw, to chodniki w Skrzypcu, w Olszynce – razem z powiatem, czy na ulicy Harcerskiej w Lubrzy. Pod tym względem to był wspaniały rok.

- Pomimo, że był to też „rok kontroli”, a prasa w ocenie gminy doniosła, że kontrole „wykazują uchybienia w pracy”?
- Faktycznie takiego nasilenia kontroli w ciągu jednego roku jeszcze nie było, a na przebieg bieżącej pracy ma to duży wpływ. Poza kilkumiesięcznymi, bardzo szczegółowymi kontrolami Regionalnej Izby Obrachunkowej i Urzędu Kontroli Skarbowej, czterokrotnie różne odcinki kontrolował Urząd Wojewódzki, a ponadto ZUS, PIP i jeszcze z powiatu sprawdzali rozliczenia funduszy na Festiwal Kultur. Jak dobrze policzyć, to dziesięć kontroli było.

- I żadnych uchybień?
- O uchybieniach dowiadujemy się z gazety i to jest właśnie ten denerwujący system działania mediów. Nas nikt nie pytał, a jednostki kontrolujące nawet nas chwaliły np. za wzorowe wykorzystywanie dotacji celowych na pomoc społeczną, za ściągalność długów i ogólną poprawę gospodarki finansowej, za system odbioru śmieci, a my sami czuliśmy dobrą atmosferę dla tych kontroli. Jedyne wykazane nam uchybienie, to załatwiona już sprawa związana z zastosowaniem niewłaściwej procedury zmiany nazwiska. A jak niektórzy mówią, jeżeli wójt jeszcze siedzi za biurkiem, nie gdzie indziej to pewnie nie jest tak źle.

- W społecznej ocenie jest nawet bardzo dobrze, skoro w prowadzonym przez „NTO” rankingu burmistrzów i wójtów jest Pan w ścisłej czołówce, a zielony paseczek ilustrujący ilość głosów na „tak” przekracza nawet znacznie 90 procent. Czy śledzi Pan publikowane co jakiś czas wyniki i czy przywiązuje do nich jakąkolwiek wagę?
- Przyznaję, że śledziłem, ale miałem też sygnały od ludzi, którzy te wyniki odbierają bardzo pozytywnie. To cieszy, choć ilość sms-ów jest stosunkowo niewielka w porównaniu z ilością mieszkańców i trzeba na taki sondaż – podobnie jak na wszystkie inne – patrzeć z pewnym dystansem.

- Wróćmy jeszcze do inwestycji, które w znacznym stopniu przeszły na ten rok…
- Ale wszystkie zaplanowane są w realizacji. Ich czas zaczął się już w roku ubiegłym. W listopadzie zakończona została droga w Trzebinie. Do maja mają być zakończone inwestycje w Trzebinie czyli zabytki i dom kultury w Olszynce, a że udało się pozyskać bardzo solidnych wykonawców to wszystko wskazuje, że terminy będą dotrzymane. Ogłoszony jest już przetarg i rusza tranzyt wodociągowy z terminem zakończenia 15 października. Jeszcze w marcu rozpoczyna się remont i adaptacja remizy w Lubrzy.

- Słyszy się głosy podziwu, że na taką małą gminę jest tyle inwestycji, że wójt jest ambitny i podejmuje ryzyko, ale też powstaje pytanie czy ryzyko nie tworzy zagrożenia, a ambicje nie przerosną możliwości wójta i gminy?
- Ryzyko zawsze jest przemyślane i choć pozostaje ryzykiem, to podejmować je warto. Przekonałem się o tym wielokrotnie choć przyznam, że przeżyłem i dosyć dramatyczny moment ryzykując przy rozpoczęciu drogi w Trzebinie. Nie wnikając w szczegóły dosłownie dzień przed końcem ryzykownego oczekiwania, właściwa decyzja zapadła i dzięki temu inwestycja wykonana została dużo szybciej.

- Nie wspomina Pan o wiatrakach, przecież chyba największej inwestycji i największej nadziei na poważne wzmocnienie gminnego budżetu.
- Wszystko trwa długo, ale zgodnie z procedurami. Ten rok po uregulowaniach zagospodarowania przestrzennego właściwie kończy czas przygotowań i w przyszłym roku pierwsze wiatraki powinny stanąć.

- I wobec szerzących się w innych regionach protestów i sporów opierających się nawet o sądy – w Lubrzy nikt nie protestuje? Wszyscy zadowoleni?

- Niezadowolenie są ci, którzy nie załapali się na lokalizację wiatraków na swoim gruncie i tym samym uciekły im niezłe pieniądze, ale niestety o miejscach ustawienia elektrowni wiatrowych decydują bardzo rygorystyczne przepisy i trzeba się ich trzymać. To niezadowolenie nie wyklucza jednak ogólnej akceptacji dla całego przedsięwzięcia.

- Większość inwestycji wymaga pozyskiwania pieniędzy z zewnątrz – jak to wychodzi w Lubrzy?
- Dobrze wychodzi, ale tu kolejny kamyczek muszę wrzucić do ogródka lokalnych mediów, które niedawno podały nieprawdziwe informacje.

- Ale z tego co wiem, informacje podane były na podstawie list opublikowanych na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego, według stanu na koniec ubiegłego roku.
- Bardzo możliwe, jednak nawet prawdziwe dane w ostatnim dniu roku, nie są już prawdziwe i aktualne w połowie lutego, kiedy są dużo korzystniejsze dla naszej gminy. Ale o tym porozmawiamy w czerwcu.

- Na ostatniej sesji Rady Gminy padł wniosek, aby wójt przedstawił schemat i system zatrudnienia w Urzędzie Gminy, a prasa donosi, że wójt „przewietrzył urząd”. Czyżby to były sygnały o jakichś nieprawidłowościach w polityce zatrudnienia?
- Znowu prasa „wie najlepiej”, a na sesji każdy radny ma prawo pytać, wnioskować, domagać się informacji. To prawda, że jest kilka nowych osób, które sprawdzają się i z których jestem bardzo zadowolony. Poprzednicy jednak odchodzili na lepsze dla nich miejsca, na korzystniejsze warunki finansowe, niektórzy przeszli na emeryturę. A rozstania były zawsze w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Jedyne rzeczywiste zwolnienie było na samym początku kadencji, żeby nikt nie podejrzewał, że wójt blisko współpracuje ze „swoimi”. Sensacji nie ma.

- A jak się współpracuje z Radą Gminy?
- Bardzo dobrze się współpracuje.

- Ale zdarza się, że radni czasem ostro Pana atakują.
- Radni od tego są, ale o czymś chyba świadczy fakt, że w ostatnich latach jest stuprocentowe absolutorium. A muszę dodać, że na początku z tak zwanego „mojego obozu” była tylko jedna osoba. Mam nadzieję, że przeciwnicy się przekonali.

- Będzie Pan ponownie kandydował na stanowisko wójta?
- Mam taki zamiar, bo chciałbym dokończyć to co zacząłem, a nie wszystko się dało w ciągu czterech lat. Trzeba więcej czasu. Kiedy zaczynałem, miałem „świadomość stanu”, wiedziałem, że trzeba pozyskiwać pieniądze z zewnątrz i choć muszę przyznać, że czasem trzeba było – jak to się mówi – „jechać po bandzie”, czy też używając innego określenia „na wysokości lamperii”, to sześć „grubych” inwestycji w cztery lata, to myślę coś znaczy. Na szczęście mam jeszcze zdrowie i zapał i nie dopuszczam do siebie stwierdzenia: „nie da rady”. Zawsze są jakieś szanse i różne możliwości i przy dobrych chęciach – również wśród pracowników – można zrobić dużo.

- Będzie miał Pan konkurentów?
- W tym momencie nie wiem, ale każdy ma prawo i kiedy startowałem na początku tej kadencji kandydatów było aż pięciu. I podkreślam: ja nie wiem, ale prasa jak zwykle „wie lepiej”, skoro pisze, że wójt „w niewielkiej Lubrzy dużej konkurencji w najbliższych wyborach mieć nie będzie”. Nie mam też pojęcia na jakiej podstawie przypisuje mi się poparcie starań o utworzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, skoro nikt mnie o to nie pytał, nigdzie na ten temat się nie wypowiadałem i szczerze mówiąc niewiele mnie to interesuje. I jak się na media nie denerwować? Jak się nie domagać jednoznacznych ustaleń?

- Muszę przyznać, że bez ustaleń na początku naszej rozmowy i bez zobowiązań na końcu, też ponoszę ryzyko, spisując wszystko co powyżej. Ale życzę mniej zdenerwowania, a więcej satysfakcji z tego co o sobie i o Lubrzy dowie się Pan z mediów. I oby wszystko się udało.
- Nie ma prawa się nie udać.

Należy do rozmowy dodać, że brała w niej udział sekretarz gminy – Lila Gąsior, czasem dopowiadając i uzupełniając odpowiedzi na pytania, więc była to rozmowa we troje. Ale ponieważ trudno byłoby w piśmie ująć szczegółowo co kto powiedział, a wójt w żadnym momencie nie protestował, zgadzał się, a w ogóle podkreślał bardzo dobrą współpracę z panią sekretarz – pozwoliłem sobie wszystkie informacje i opinie połączyć w jedne wypowiedzi wójta.


Komentarze użytkowników    DODAJ KOMENTARZ 

Jak się nie ma to się lubi co się ma taka gmina niestety taki wójt tylko dlaczego młodzież nie głosuje i sie nie udziela, wójt już jest stary i tkwi w starym systemie potrzeba zmiany

Napisał(a): wioletta, 2010-04-26 10:56:39


kiepski wójt wyborcy niezadowoleni szykuje sie zmiana poprę innego kandydydata zeby tylko ukrócic to kolesiostwo

Napisał(a): mister lubrza, 2010-04-20 09:22:28


No to PUBLICZNE Radio Opole się nie spisało! Za co mieszkańcy gminy Lubrza płacą im abonament?

Napisał(a): makarone, 2010-03-18 20:51:01


Może ,żeby wójt nie kłamał był inteligentny
to jeszce jeszcze teraz robi się milutki nawet dla niego to prasa kłamie.Ale nagła odmiana przed wyborami!

Napisał(a): mus, 2010-03-12 19:48:34





Strona główna | W bieżącym numerze | Wcześniejsze numery | Redakcja

W celu kontaktu z dziennikarzami Tygodnika Prudnickiego prosimy pisać na adres  redakcja@tygodnikprudnicki.pl
Uwagi i pytania odnośnie serwisu internetowego prosimy kierować na adres  internet@tygodnikprudnicki.pl

Powiadomienia:  Atom   RSS






Copyright © 2006-2010   Spółka Wydawnicza   Prudnik

Nasze konto: Spółka Wydawnicza ANEKS, ul. Kościuszki 13a, 48-200 Prudnik
Nr konta: Bank Zachodni WBK 1, Prudnik  84 1090 2226 0000 0005 7401 1084


Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykorzystywanie materiałów prezentowanych w serwisie bez wcześniejszego pisemnego pozwolenia wydawcy jest zabronione.